DZIEŃ PO DNIU

Poprzedni Następny
Lokalizacja

OBÓZ DZIEŃ PO DNIU


Zobacz jak trenowaliśmy

Oto krótkie sprawozdanie obozu, podczas którego grupa 7 uczestników oprócz tego, że aktywnie wypoczęła i zrelaksowała się w miłym otoczeniu,schudła łącznie 15kg i zmniejszyła obwody ciała na wysokości pępka o 21 cm!!!


ZACZYNAMY


DZIEŃ PIERWSZY (NIEDZIELA)


Wszyscy uczestnicy przybyli na miejsce ok godz 13. Po zakwaterowaniu i zapoznaniu się z infrastrukturą resortu przystąpiliśmy do wspólnego obiadu, oczywiście dietetycznego i smacznego. Następnie o godz. 16 było spotkanie organizacyjne, na którym przedstawiliśmy szczegółowy plan obozu oraz omówiliśmy zasady, które obowiązywały na obozie. Pod koniec zebrania dla chętnych wykonaliśmy pomiary masy i obwodów ciała. Później zaprosiliśmy wszystkich na wieczór integracyjny, który rozpoczął się o godz. 19 na tarasie widokowym… Przekąski….Wino….Muzyka….Integracja…. oczywiście wszystko z umiarem.


DZIEŃ DRUGI (PONIEDZIAŁEK)


Planowo zaczęliśmy dzień o 7.15 krótkim rozruchem w formie truchtu i rozciągania – na dobry początek dnia. Stawili się niemal wszyscy (za co duża pochwała). Słonko powoli dawało o sobie znać. Wiadomo było, że będzie ładny dzień. Po rozruchu udaliśmy się na śniadanie. Wszyscy zastanawiali się co będzie, czy będą po nim głodować. Okazało się, że nie było tak źle. Na każdego czekała odpowiednia porcja płatków owsianych z jogurtem i owocami (palce lizać) oraz wedle uznania kawa lub herbata (oczywiście bez cukru!!!).

Dzień drugi

O 9.30 mieliśmy wyjazd z hotelu na szlak pierwszej długiej wyprawy w góry (oczywiście z przewodnikiem żeby nie było). Zanim każdy wsiadł do busa musiał odebrać posiłki na naszą wyprawę (promujemy jedzenie co ok 3h, a wyprawa zaplanowana przynajmniej do godz. 16, więc musimy zabrać posiłki ze sobą w góry). Pani Róża (nasza kucharka) wszystko nam sprytnie zapakowała. Oprócz jedzenia każdy wziął sobie zapas wody ile chciał. No to Ruszamy…. Zaplanowaliśmy razem z przewodnikiem na początek łatwą trasę, tak żeby wszyscy mogli stopniowo wejść na obroty. W rezultacie musieliśmy zmienić profil trasy na trudniejszą, bo grupa okazała się w miarę mocna. Podczas wędrówki przewodnik opowiadał nam o okolicach i poszczególnych szczytach, które mijaliśmy i na które w dalszej części obozu dojdziemy. Było super przyjemnie.

Dzień drugi
Dzień drugi
Dzień drugi

Były również przystanki na jedzenie. Pierwszy wypadł na Śnieżnej, na której znajduje się Sanktuarium Marii Śnieżnej. Podczas posiłku podziwialiśmy widok na całą Kotlinę Kłodzką. Następnie szlakiem papieskim dostaliśmy się do wodospadu w Międzygórzu. Łącznie przeszliśmy ok. 20km (brawo dla całej grupy). Może dopingowało ich to, że wieczorem czekały na nich masaże całego ciała…jacuzzi i sauna. Tymczasem wróciliśmy do resortu ok. godz. 16. Szybka kąpiel i podwieczorek o godz. 17 (pstrąg w migdałach) (zdjęcie – nie zdążyłem zrobić, był taki dobry). Do końca dnia czekały nas już same przyjemne rzeczy. Otóż masaże i odnowa (sauna i jacuzzi) z małą przerwą na kolację o godz. 20 w postaci sałatki z chudą wędliną i cieciorką i warzywami.


DZIEŃ TRZECI (WTOREK)


Dzień zaczęliśmy o 7.15 treningiem Jogi. Potem o 8.30 śniadanie. Niestety pogoda trochę się załamała, więc musieliśmy zrezygnować z wycieczki rowerowej. Tak więc godzinę po śniadaniu zrobiliśmy trening wzmacniający, na którym skupiliśmy się na górnej strefie ciała(dolna było nieco zmęczona po poniedziałkowej wycieczce).

Dzień trzeci
Dzień trzeci
Dzień trzeci

Następnie zjedliśmy posiłek po treningu i udaliśmy się na zwiedzanie okolic. Nikt nie spodziewał się, że będzie tak ciekawie. Odwiedziliśmy Kopalnię Złota (rewelacyjni przewodnicy) oraz Jaskinie Niedźwiedzią (bardzo urokliwe miejsce). W między czasie oczywiście zjedliśmy nasz trzeci posiłek (oczywiście wszystkie posiłki w regularnych odstępach). Dużo się działo. Do hotelu wróciliśmy na ok 16. Wszyscy mieli trochę wolnego czasu, po którym spotkaliśmy się na podwieczorku. A potem wiadomo …masaże…sauna ..jacuzzi. I kolacja….


DZIEŃ CZWARTY (ŚRODA)


O poranku powitała nas już lepsza pogoda niż we wtorek (wiadomo było, że wyjdziemy w góry). Z niektórymi spotkaliśmy się na porannym rozruchu o 7.15 (trochę truchtu, skłonów, skrętów, rozciągania – było rześko). Natomiast już wszyscy spotkaliśmy się o godz. 8 na śniadaniu. Po śniadaniu szybkie przygotowanie w pokojach, spakowanie plecaków, odebranie jedzenia, wody i do busa, gdzie czekał już na nas nasz przewodnik. Po zapoznaniu się z możliwościami grupy w poniedziałek przygotowaliśmy odpowiednią trasę na środę, której uroki możecie popodziwiać na zdjęciach. W miarę upływu dnia pogoda się poprawiała, a na końcu pokazało się słońce. Byliśmy na Czarnej Górze i na Śnieżniku. Kolejne 20km za nami.

Dzień czwarty
Dzień czwarty
Dzień czwarty

Do hotelu wróciliśmy na podwieczorek o godz. 17. Po posiłku bez chwili wytchnienia wszyscy przepakowali plecaki, ponieważ w planach mieliśmy kąpiel w basenie termalnym w Lądku Zdrój. Następnie wróciliśmy do Victor Berg Resort, gdzie czekała na nas łososiowa uczta z warzywami (kolacja).


DZIEŃ PIĄTY (CZWARTEK)


W czwartek rano przywitało nas słońce!!! Naładowani tym widokiem zaczęliśmy dzień od zajęć Jogi. Wschód słońca, za oknami zielone pagórki – -możecie sobie wyobrazić ten fajny poranek.

Dzień piąty
Dzień piąty
Dzień piąty

Po 1,5h Jogi udaliśmy się na śniadanie jak zwykle o godz. 8. Na ten dzień przygotowaliśmy trochę inne aktywności niż dotychczas. Po środowej wycieczce czas na odpoczynek od wędrówek. Tak więc w planach mieliśmy spływ kajakowy Nysą Kłodzką oraz łowienie pstrąga połączone z konsumpcją złowionych ryb. Mnóstwo dobrej zabawy i znów piękne widoki (tym razem z pozycji z kajaka)

Dzień piąty
Dzień piąty
Dzień piąty

Po całodniowych atrakcjach powróciliśmy do hotelu, gdzie po krótkim czasie wolnym przystapilsiśmy do treningu wzmacniającego (ruszyliśmy wszystkie mięśni). Później czekał na nas podwieczorek oraz pełen relaks, czyli masaże, sauna, jacuzzi… w przerwie kolacja. Przed nami kolejny dzień obozu….


DZIEŃ SZÓSTY (PIĄTEK)


Kolejny piękny poranek, aż chce się żyć. Krótki rozruch o 7.15 tylko dla wytrwałych. Niektórzy woleli trochę pospać (rozruchy to jedyna rzecz która nie była obowiązkowa) . Nastepnie szybki poranny prysznic i spotykamy się o godz. 8 na śniadaniu. Jak zwykle rozmawiamy o tym co nas czeka, żartujemy, widać tylko uśmiechy na twarzach. O 9.30 już spakowani, plecaki pełne jedzenia, wody i ewentualnej kurtki na zmianę pogody. Ruszamy, przewodnik czeka już w busie. Niektórzy nie wierzyli, że dadzą radę. Na trasie jednak było dużego zmęczenia, było widać zaciekawienie otaczającymi nas widokami . zobaczcie sami na zdjęciach.

Dzień szósty
Dzień szósty
Dzień szósty

Regularne posiłki i regularne picie wody zmniejszało wagę naszych plecaków. Do Hotelu wróciliśmy jak zwykle ok godz. 16. Gdzie czekał nas standardowy porządek popołudniowego relaksu po zasłużonym dniu wędrówki. Masaże….Sauna…. Jacuzzi… kolacja i sen….


DZIEŃ SIÓDMY (SOBOTA)


Wstaliśmy trochę później niż zawsze, o godz. 8.30J. Spragnieni porannych rozruchów oczywiście zrobili swoją robotę i wykonali krótkie bieganie. O godz.9 zjedliśmy śniadanie. Potem wykonaliśmy pomiary masy i obwodów ciała, żeby przeanalizować nasze małe metamorfozy, na które wszyscy liczyli, w końcu obóz kondycyjno-odchudzający. Miny po pomiarach były w kształcie banana. Każdy odnotował spadek masy i obwodów (oczywiście nie było to drastyczne, ponieważ my dbamy o zdrowie naszych uczestników). Godzinę później czekał wszystkich ostatni trening wzmacniający. Była super pogoda, więc wzięliśmy sprzęt i trenowaliśmy na świeżym powietrzu. Później ćwiczenia mięśni brzucha i stretching.

Dzień siódmy
Dzień siódmy
Dzień siódmy

Następnie po krótkiej przerwie mieliśmy obiad. Pani Róża stanęła na wysokości zadania, palce było lizać – dietetyczny obiad składający się z kremu brokułowego mmmm i pieczonego łososia z ryżem brązowym i warzywami mmmmm. Po obiedzie wszyscy niechętnie poszli się spakować, niechętnie bo nie za bardzo chcieli wyjeżdżać. Ale wiadomo wszystko co dobre musi się skończyć. Po spakowaniu zrobiliśmy spotkanie podsumowujące obóz, były szczere wyznania trenerów i uczestników, było rozdanie pamiątek z obozu. Na drogę każdy dostał prowiant w postaci placka owsianego z dżemem niskosłodzonym (tak żeby nie kusiło naszych uczestników odwiedzać przybytków ze śmieciowym jedzeniem po drodze).


ZAPRASZAMY ZA ROK!!!